,,Fobos", czyli zakochaj się i podbij kosmos!

 Czy można zakochać się w sześć minut i podbić kosmos jednocześnie? W książce Fobos możemy przekonać się, że to możliwe!

 Léonor wchodzi na pokład statku kosmicznego. Doskonale pamięta moment, w którym zobaczyła ogłoszenie o naborze do programu „Genesis”, pierwszego reality show w kosmosie. Sześć dziewczyn i sześciu chłopaków wybranych w ogólnoświatowym castingu ma założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Będą poznawać się podczas sześciominutowych randek, by zdecydować, z kim założą rodzinę, gdy dotrą do celu.

 Léonor uważa, że to jej jedyna szansa nie tylko na zdobycie sławy, ale i na lepsze życie. Przez całe dzieciństwo przechodziła od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie ma nic do stracenia i zamierza rozegrać tę grę po swojemu.




 Główna bohaterka Leonor, która towarzyszy nam przez całą kosmiczną podróż jest uosobieniem silnej, twardo stąpającej po ziemi (jeśli tak to można nazwać zwarzywszy na fakt, że akcja pierwszego tomu dzieje się w przestrzeni kosmicznej) dziewczyny, która stara się zachowywać ostrożnie i rozważnie. Od razu mogłam zauważyć, że Leonor jest wyjątkowo spostrzegawcza i bystra. Nie wspominając o jej urodzie jest przemiłą, delikatna dziewczyną. Nie okazuje swoich słabości i zawsze patrzy przed siebie. Dziewczyna nie uważa się za księżniczkę, wręcz przeciwnie. W niektórych fragmentach miałam wrażenie, że ma obniżoną samoocenę, ale być może to tylko moje przywidzenia. Przez całą książkę kibicowałam Leonor, aby wszystko szło po jej myśli. Nie można nie lubić tej dziewczyny!

 Leonor nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Od wejścia na pokład ma jedną zasadę: każdego chłopaka będzie zapraszała po kolei, tyle samo razy. Po co? A no po to, żeby z każdym spędziła tyle samo czasu i każdego poznała. Chce dokładnie wiedzieć kim naprawdę każdy z nich jest. Czy uda jej się nie złamać tej zasady pozostaje moją słodką tajemnicą.

 Z taką historią jak w Fobos nie spotkałam się jeszcze nigdy dotąd i przyznam szczerze, że czytanie każdego rozdziału sprawiało mi ogromną przyjemność. Nie mogłam oderwać się od książki. Siedziałam w jednej pozycji godzinami tylko dlatego, że tak ciekawiły mnie myśli Leonor i jej zachowanie. Ale nie tylko to sprawiło, że nie mogłam przestać jej czytać.  Trzeba wspomnieć o wątkach pobocznych które również przyciągają do siebie jak magnez i bez których to nie byłaby ta sama świetna książka. Mamy ich tu całkiem sporo – tych naziemnych (nie przyziemnych, tu nie ma błędu!) krążących wokół tajemniczego raportu Noego, syna pewnego zmarłego naukowca czy córki Sereny oraz parę tych w przestrzeni kosmicznej! Jeśli myślicie, że wizja życia z tylko dwunastką ludzi do końca swoich dni jest pretekstem do nie tworzenia intryg wśród nich to się bardzo mylicie! Niektórzy z naszej tytułowej dwunastki sporo namieszają mając za nic braterstwo czy przyjaźń!

 Wizja nowego pokolenia na Marsie może kryć za sobą wiele ofiar, ale o tym musicie przekonać się sami!
Serdecznie polecam te książkę każdemu na spokojny, deszczowy wieczór. Nie wiem czy muszę coś dodawać, aby zachęcić was do kupna czy wypożyczenia tej książki :)

 Nie pozostaje mi noc innego jak zakupić drugi tom, którego recenzja również pojawi się na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Bez mojej zgody”, czyli o tym, jak choroba jednej osoby może podzielić całą rodzinę.